wtorek, 3 czerwca 2014

1 dzień ze mną

Dziś mam wolny dzień, a to znaczy, że mogę się w stu procentach poświęcić tylko przyjemnościom :) Postanowiłam więc trochę się Wam przedstawić, tak aby każdy kto mnie odwiedza, wiedział z kim ma do czynienia. Dlaczego? Bo uważam, że powinniśmy wiedzieć "kogo czytamy", bowiem na internecie jest mnóstwo artykułów, zwłaszcza w temacie zdrowego stylu życia, a nie chodzi przecież o suche informacje. Gdybyśmy tylko chcieli poczytać sobie jakieś teksty branżowe to nie szukalibyśmy tego na blogach. Wystarczy otworzyć pierwszą lepszą przeglądarkę internetową, która już dalej poprowadzi nas do artykułów, tylko co z tego? Blog ma zupełnie inne zadanie. Odwiedzamy osoby, często do nas podobne, które także próbowały w życiu wielu rzeczy, uczyły się na własnych błędach i są teraz szczere i obiektywne. Podsuwają nam mnóstwo pomysłów - za darmo, od siebie, tak po prostu! Żadna książka kucharska nie poda nam tylu oryginalnych pomysłów co blogi; żaden klub fitness nie zmotywuje nas tak jak zwykłe dziewczyny; żadna dieta nie da nam takich efektów jak zebrane tutaj sposoby blogerek - krótko mówiąc, blogi to wielki świat sprawdzonych porad i wzajemnej pomocy.

Osobiście nie jestem ufna blogerkom bardzo popularnym, które nieustannie pokazują jedno i to samo. Rozumiem formę reklamy na blogu, nie potępiam tego, jednakże nie jestem przekonana co do szczerości w opisach danych produktów. Nie chcę tutaj szufladkować nikogo, ani tym bardziej atakować, wyrażam tylko swoją opinię, że czasem warto poprzeglądać także mniej popularne blogi, gdzie dziewczyny podsuwają nam świetne pomysły i pokazują niesamowite rzeczy, na przykład z nieznanych sklepów, bądź - co ciekawsze - zrobione własnoręcznie! 

A dlaczego sama postanowiłam prowadzić taki blog? Jeszcze kilka miesięcy temu byłam dziewczyną z lekką nadwagą, która nie mogła pogodzić się z faktem, że jakby się nie wciskała, to i tak nie ubierze już nic w rozmiarze XS. I nie chodzi tutaj o fakt fenomenu tego rozmiaru, lecz o świadomość, że jeszcze niedawno to właśnie takie ciuchy leżały na mnie najlepiej. Co się więc stało? Gdzie popełniłam błąd, że nagle muszę szukać po sklepach rozmiaru M i to z luźnych materiałów? Zwłaszcza, że regularnie ćwiczyłam! Frustracja rosła, a ja czułam się coraz bardziej nieatrakcyjnie. Nawet jeśli były etapy, że wydawało mi się, że z moją wagą jest całkiem OK, to potem zdjęcia rozwiewały to przekonanie. Mówiłam więc sobie - masz niedoczynność tarczycy i nie masz wyjścia - dlatego nie oszczędzałam się w jedzeniu, a na treningi chodziłam głównie dla dobrego samopoczucia. Aż pewnego dnia o poranku stanęłam przed lustrem, próbując się znów ubrać tak aby wcisnąć boczki w spodnie i pomyślałam - dlaczego się na to godzę?! To moje życie, mój wybór, moja decyzja. Jeśli się źle czuję to dlaczego nic z tym nie robię? Spróbuję od nowa, ale tym razem tak naprawdę. Nie będę stosować żadnych głupich diet, które trwają 10 dni, nie wydam majątku na magiczne tabletki i kremy. Nie zrobię tego na chwilę, ale zmienię wszystko na zawsze! Zacznę po prostu zdrowo żyć! Pobiegłam do Empiku, kupiłam sobie śliczny różowy kalendarz i zaznaczyłam datę 24 luty 2014. Od tego dnia nic mnie nie złamało, nie miałam ani jednego kryzysu, nie opuściłam żadnego planowanego treningu, nie zjadłam żadnego "syfu" i ... jestem szczęśliwa :) Spadek masy ciała to był tak naprawdę dodatkowy skutek zmiany trybu życia. Przede wszystkim jestem zdrowsza, mam ładniejszą cerę, nie choruję, mam więcej energii, wysypiam się! Wiem, że od 24 lutego nie minęło wcale aż tak wiele czasu, więc jeszcze długa droga przede mną, ale uwierzcie - to wystarczyło, żeby sporo rzeczy weszło mi w nawyk. I gdy teraz przypominam sobie jak wyglądało moje życie wcześniej - aż nie mogę uwierzyć. Oglądając stare zdjęcia, krzywię się sama do siebie. Jest mi teraz dobrze ze sobą, lubię siebie i akceptuję. W związku z tym postanowiłam pisać dla Was blog - po prostu o tym, że warto zmienić swoje życie i nigdy nie jest za późno. Chcę Wam codziennie powtarzać, że wszystko co robimy "siedzi" nam w głowie! Musimy więc zacząć od zmiany myślenia! Pisałam już, że "odchudzanie zaczyna się w głowie" - ale spokojnie można zastąpić "odchudzanie" słowem SZCZĘŚCIE! To nic, że mamy pracę, której nie lubimy lub szkołę, która nas dobija - ważne, że idziemy tam w dopasowanej spódnicy, bez kompleksów i z uśmiechem na twarzy! Pokochajmy siebie!

A ponieważ to dzień ze mną - krótka foto relacja z próżnego wtorku :)




Polecam każdemu aby co jakiś czas zrobił sobie dzień "nicnierobienia"!


Pozdrawiam z moim Leniuchem!

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Czy wiesz, że...

Znów mamy poniedziałek... co gorsze, deszczowy i chłodny. Czas więc na pyszną kawę i chwilę relaksu, dlatego przygotowałam dla Was bardzo luźny post.


Czy wiesz, że...

1.  Najdroższa kawa świata jest pozyskiwana z kupy?
Łaskun to urocze zwierzątko, które mieszka w lasach tropikalnych i lubi raczyć się świeżymi owocami kawy. Ziarna kawy są lekko trawione i fermentowane w jego układzie pokarmowym. W takiej postaci jest ona wydalana, a następnie pozyskiwana jako kopi luwak. Kilogram ziaren kosztuje 550 euro!

2. Szejki z McDonalds'a to mieszanka 50 różnych chemikaliów?
Dlaczego szejki ze znanego fast-fooda są tak pyszne? Bo to bomba różnych składników, na bazie której można spokojnie zrobić sobie powtórkę z chemii. Znajdziecie tam na przykład octan etylu czy fenyloetyl. Dla przykładu - w szejku truskawkowym nie ma ani jednej truskawki!

3. W rankingu najzdrowszych owoców świata wygrywa kiwi?
Kiwi uznano za najzdrowszy owoc ze względu na największą ilość zalet dla naszego zdrowia. Regularne spożywanie kiwi wzmacnia odporność, skraca czas leczenia infekcji, chroni przed nowotworami i depresją oraz obniża poziom cholesterolu.

4. Puszka coli zawiera 100% dziennego zapotrzebowania na cukier?
Jedna puszka to prawie 10 łyżeczek cukru. Pijąc więc colę, mamy gwarancję, że dostarczyliśmy sobie zbyt dużą dawkę cukru jak na jeden dzień - nawet jeśli to był jedyny słodki produkt!

5. Kura w dzisiejszych fermach znosi nawet 300 jaj rocznie?
Fakt ten jest przerażający, bowiem naturalnie jedna kura w tym okresie znosi ich około 15.

6. Po wypiciu siedmiu filiżanek kawy można mieć urojenia?
Kawa pita w zbyt dużych ilościach może powodować halucynacje, co stwierdzono po badaniach prowadzonych na studentach w brytyjskim uniwersytecie Durham. Okazało się, że można nawet widzieć ludzi lub rzeczy, których w rzeczywistości nie ma.

7. Tłuszcz sprzyja zapamiętywaniu?
Mowa oczywiście o tłuszczach nienasyconych, które znajdziemy na przykład w oliwie z oliwek czy rybach. Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu Kalifornii, po testach na szczurach. Szczury uczono odnajdywać określone miejsca, a następnie podawano im oleoetalonamid , czyli substancję, która daje poczucie sytości, a wytwarzana jest w organizmie po spożyciu czegoś tłustego. Gryzonie, które jej nie otrzymały znacznie gorzej zapamiętywały miejsca.

8. Dziury w serze to sprawka bakterii?
Za dziury w serze odpowiedzialne są dwa rodzaje bakterii, które nie stanowią zagrożenia dla naszego organizmu.To skutek uboczny działania występujących w nim bakterii z rodzaju Lactobacillus i Propionibacterium. Niedojrzały ser, który nie ma jeszcze dziur jest dosyć miękki. Bakterie Lactobacillus i Latococcus odżywiają się w nim i wydzielają przy tym kwas mlekowy. Natomiast bakterie Propionibacterium odżywiające się tym właśnie kwasem wydzielają gaz, który gromadzi się i stopniowo przekształca w dziury przenikając na zewnątrz.
 
9. Brak snu powoduje śmierć organizmu szybciej niż brak jedzenia?
Głodowanie jest śmiertelne, jeśli trwa 2 tygodnie, bez snu organizm umiera już po 10 dniach.
 
10. Brzoskwinie mogą zahamować rozwój raka piersi?
Wyniki nowego badania prowadzonego przez AgriLife Research w Texas A&M wskazują, że jedzenie dwóch lub trzech brzoskwiń każdego dnia może spowolnić rozprzestrzenianie się raka piersi u kobiet. Zdaniem naukowców związki fenolowe obecne w ekstrakcie z brzoskwini są odpowiedzialne za spowalnianie progresji nowotworu.
 
11. Dr Dukan otrzymał zakaz wykonywania zawodu?
Francuska izba medyczna odebrała twórcy słynnej diety białkowej, doktorowi Pierre’owi Dukanowi, prawo do wykonywania zawodu lekarza. Decyzja ta została podyktowana faktem, że Dukan przepisywał swoim pacjentom Mediator – niebezpieczny lek, odpowiedzialny za setki zgonów.
 
 12. Tasiemiec w organizmie człowieka może osiągnąć nawet 20 metrów?
 Tasiemcem możemy się zarazić jedząc nieumytą wcześniej żywność, bądź nie dbając o własną higienę. Jest to największy pasożyt człowieka!

13. W piwie można znaleźć sproszkowane rybie pęcherze?
 Karuk, zwany również rybim klejem, wykorzystywany jest - podobnie jak ziemia okrzemkowa, w której znajduje się m.in. arszenik - jako środek klarujący w produkcji wina i piwa.

14. W gumach do żucia używa się tłuszczopotu owczego?
 Lanolina (zwana również tłuszczopotem owczym) jest woskiem zwierzęcym otrzymywanym podczas czyszczenia wełny owczej. Ponieważ lanolina bardzo dobrze wchłania się przez skórę, wykorzystuje się ją do produkcji środków kosmetycznych oraz leków, które występują w postaci maści lub kremu. Lanolinę spotkać jednak można również w gumach do żucia! Na opakowaniach możemy ją znaleźć pod nazwą "baza gumowa".

15. Mięso w fast-foodach może zawierać aż 50% innych dodatków?
 Wiele fastfoodów w swoich ofertach ma dania z kurczakiem, jednak najczęściej zawierają one jedynie do 50 proc. mięsa. Pozostałe składniki to chemiczne dodatki, takie jak np. PDMS - polimer używany w silikonach używanych m.in. w soczewkach kontaktowych czy implantach piersi!

niedziela, 1 czerwca 2014

Najgłupsze teorie dotyczące odchudzania

Dziś postawiłam znów na post, który ma na celu obalić niektóre mity dotyczące odchudzania. Jest ich bardzo dużo i mimo to, że są niepotwierdzone żadną naukową wiedzą, wciąż krążą w środowisku osób szukających sposobów na zgubienie zbędnych kilogramów. Nikogo ze sfery blogowej nie posądzam o szerzenie takich herezji, ale na pewno słyszeliście sporo podobnych głupot gdzieś w towarzystwie.

1. Brzuszki spalają tłuszcz z brzucha!
To jeden z najczęściej powtarzanych mitów na temat odchudzania, zwłaszcza gubienia "brzucha". Po pierwsze, nie ma czegoś takiego jak miejscowe spalanie tkanki tłuszczowej. Warto o tym wiedzieć, niezależnie od tego czy to właśnie "oponka" jest naszym problemem czy coś innego. Nawet jeśli zrobisz tysiąc brzuszków bez wytchnienia, to wcale nie zgubisz nadmiaru tłuszczu, a jedynie wzmocnisz swoje mięśnie. Poza tym "robienie brzuszków" nie wymaga zużycia większej dawki energii, są to więc stosunkowo lekkie ćwiczenia, które angażują tak naprawdę bardzo mało mięśni w Twoim ciele. Jeśli Twój trening polega na "klepaniu" tysięcy brzuszków każdego dnia, to nie zdziw się, że wcale nie zobaczysz u siebie "kaloryfera".

2. Diety głodówkowe są skuteczne i oczyszczające!
Jak wiadomo drastyczne obniżenie spożywanych kalorii może spowodować spadek masy ciała, nawet do 5 kilogramów tygodniowo! Ale należy mieć świadomość, że zgubiliśmy w ten sposób jedynie wodę i mięśnie. Dodatkowo dieta ta powoduje bardzo duże spowolnienie metabolizmu, a znaczy to, że "schodząc" z niej możemy być pewni, że wszystko szybko wróci. Dzieje się tak, ponieważ nasz organizm chce się zabezpieczyć przed kolejnymi głodówkami. Sposób ten jest więc bardzo wyniszczający, a nie - jak to się mówi - oczyszczający!

3. Suplementacja odchudzająca jest skuteczna!
Żyjemy w czasach, kiedy zasypuje się nas różnego rodzaju suplementacją odchudzającą. Mam na myśli głównie "magiczne" tabletki, których producenci obiecują nam zrzucenie nawet kilku kilogramów w ciągu tygodnia. Oferta jest niezwykle kusząca, ponieważ nie musimy nic robić - wystarczy, że codziennie połkniemy tabletkę. Gdyby jednak działały one choć w 10% to podejrzewam, że po ulicy chodziliby sami szczupli i wysportowani ludzie. Tak naprawdę 90% zawartych w nich substancji nie ma działania odchudzającego. Oczywiście wcale nie twierdzę, że każda suplementacja jest zła, bo ta przeznaczona specjalnie dla sportowców spełnia swoje zadanie, jednakże nic nie da nam efektu odchudzenia poprzez samo łykanie tabletek!

4. Produkty Light są odchudzające!
Na temat produktów spożywczych z magicznym napisem "Light" na etykiecie można stworzyć osobny post. Przede wszystkim jednak należy wiedzieć, że ów słowo jest jedynie chwytem marketingowym, albowiem w dzisiejszych czasach bycie Fit jest po prostu modne. Producenci więc tworzą wszystko to, czego oczekuje od nich klient. Nawet jeśli jogurt ma 0% tłuszczu, to zwykle zawiera znacznie więcej cukrów - przecież musi jakoś smakować, jednakże to już nie będzie napisane tak pięknym i dużym drukiem. Nie dość, że produkty Light nas nie odchudzą, to zbytna ufność wobec nich może nawet spowodować przybieranie na wadze!

5. Od ćwiczeń na siłowni ciało nabierze męskich kształtów!
Jest to teoria, w którą wierzy całkiem spora liczba kobiet unikających obciążeń. Na siłowni takie kobiety wybierają jedynie rowerki czy orbitreki, żeby przypadkiem nie pozwolić rozrosnąć się tkance mięśniowej. Skąd w ogóle przekonanie, że od ćwiczeń siłowych będziemy wyglądać jak kopia Pudziana? Na szczęście coraz więcej blogowiczek głosi wszem i wobec, że to jeden z głupszych mitów, jakie krążą wśród kobiet! Co najważniejsze, nasza gospodarka hormonalna jest zupełnie inna niż u mężczyzn. Zawiera estrogen, progesteron, relaksynę - ale nie posiada testosteronu. Nawet intensywny i długotrwały trening siłowy nie pozwoli kobietom rozwinąć dużej masy mięśniowej. Wszystkie te panie, które dumnie prężą się na okładach pism kulturystycznych, wspomagają się sterydami anabolicznymi i nie wolno nam porównywać się z nimi. Ćwiczenia siłowe sprawią natomiast, że będziemy mieć jędrne i zdrowe ciało!

6. Nie można jeść po godzinie 18!
Ta teoria jest tak samo stara jak i głupia. Nie wiem za bardzo o co chodzi autorowi tej tezy, ale przypuszczam, że coraz więcej osób ma świadomość jak bezsensowne jest takie stwierdzenie. Chodzi bowiem o niejedzenie przed snem - wiadomo, ale godzina 18 nie jest w żaden sposób magiczna, aby wyznaczała nam limit spożywania posiłków w ciągu dnia. Trzymajmy się po prostu wersji, aby jeść najpóźniej 3 godziny przed snem, więc jeśli chodzicie spać o 1 w nocy to nie bójcie się zjeść kolacji o 22. Pamiętajmy jedynie o tym, aby nasz ostatni posiłek był lekki i nieduży. 

7. Owijanie się folią spożywczą przyspiesza spalanie tłuszczu!
Przyznam Wam się szczerze, że ta teoria denerwuje mnie najbardziej! Słyszałam ją bowiem od znanych blogerek, które są autorytetem dla młodych dziewczyn. Chodzi o owijanie się folią w czasie treningu, w celu wypocenia tłuszczu. Jak już pisałam wyżej - nie ma czegoś takiego jak miejscowe spalanie tłuszczu! A wypacany pot to przecież nie tłuszcz! Gdyby wytapiał się on z potem to wszystkie grubasy chudłyby latem :) Są wprawdzie zabiegi kosmetyczne typu Body Wrapping ale - uwierzcie mi - to nie chodzi o odchudzanie! Nie bądźmy naiwni!


Pamiętajmy, że NIC się samo nie zrobi - tym bardziej nie schudniemy od łykania tabletek czy owijania się folią! Na wszystko trzeba zapracować samemu. Takie życie :)

czwartek, 29 maja 2014

Najdziwniejsze diety świata

Dziś post o dietach, ale w trochę innym wydaniu. Zaznaczam więc na wstępie, że opisywane przeze mnie sposoby są tylko ciekawą informacją, co kobiety są w stanie zrobić dla swojej urody. Nie traktujmy tego jako porad ani propozycji, bowiem nie ma to nic wspólnego ze zdrowym odżywaniem. Wszystkie niżej opisane diety są bardzo niebezpieczne i pokazują jedynie do czego może posunąć się zdesperowany człowiek.


Dieta słoiczkowa (Baby Food Diet):
Jak sama nazwa wskazuje, jest to dieta oparta na gotowych posiłkach dla niemowląt. Gdzie ją wymyślono? Oczywiście w Hollywood! Zaleca się jedzenie do 14 słoiczków dziennie, przez okres 7 dni. Dopuszcza się także zjedzenie jednego normalnego posiłku, na tak zwane "przetrwanie". W czym tkwi sekret? W kaloryczności jedzenia dla niemowląt, bowiem choć z założenia są zdrowe (w końcu karmimy nimi swoje dzieci!), to nie dostarczają odpowiedniej dla dorosłego człowieka dawki wartości odżywczych. Dieta ta ma także za mało witamin i błonnika. 

Dieta tasiemcowa:
Choć o tej diecie nie powiedziano nigdy nic dobrego, wciąż ma swoich zwolenników! Jest to jeden z najgorszych dla zdrowia sposobów na utratę wagi ciała. Dieta ta polega na połknięciu specjalnej tabletki z pasożytem, który - potocznie mówiąc - zajada się wszystkim tym, co normalnie odłożyłoby nam się jako tłuszcz. Tabletki można (podobno!) zakupić przez internet, najczęściej z Chin, za mniej więcej 1500 zł. Warto wiedzieć, że łykając larwę w naszym jelicie może rozwinąć się nawet kilkunastometrowy tasiemiec! Jeśli jednak połkniemy jajo, pasożyt w tej formie może się przemieszczać po całym organizmie, na przykład atakując oczy lub niszcząc mózg! A skąd możemy wiedzieć, że zakupione tabletki nie zawierają niebezpiecznych jaj?!

Dieta Martini:
Ciężko uwierzyć, że taka dieta naprawdę istnieje. Co ciekawe, robi całkiem niezłą furorę, oczywiście w Stanach Zjednoczonych. W Polsce jeszcze o niej nie słyszałam, ale może to ze względu na jej kosztowność? Codzienne picie alkoholu, zamiast jedzenia nie jest tanie, nie mówiąc już o tym, że to niezwykle niebezpieczne! A dlaczego akurat Martini? Bo przy diecie wykorzystuje się kieliszek właśnie do tego alkoholu. Jest on miarką do naszych posiłków, które mogą się składać maksymalnie z czterech składników. Należy je ograniczyć do trzech porcji w ciągu dnia, plus jedna przekąska. Jednakże nie musimy uważać z alkoholem, na którego nie ma limitu. Przyjmuje się więc także wymioty, jako konsekwencję picia dużej ilości napojów alkoholowych. Dieta ta może wywoływać kłopoty z pamięcią i koncentracją, a nawet marskość wątroby. 

Dieta senna:
Jest to dieta zapoczątkowana już w latach 60. ubiegłego wieku. Jej założenie jest bardzo proste - skoro nie można jeść podczas snu, to śpijmy jak najdłużej! Jeśli ktoś ma problem z długim snem, zaleca się spożywanie specjalnych środków nasennych. Im więcej będziesz spać - tym mniej zjesz. Chyba trochę niepraktyczna dieta jak na dzisiejsze czasy? Jej zwolennikiem był nawet Elvis!


Dieta wacikowa:
O tej diecie często słyszy się w kontekście dbania o linię modelek. Każda z nich oczywiście zaprzecza, więc rodzi się pytanie - czy to prawda czy mit? Dieta polega na zjadaniu nasączonych wodą wacików. Po połknięciu wacik pęcznieje wchłaniając wodę, co w konsekwencji likwiduje uczucie głodu. Dzięki temu osoba, będąca na takiej diecie, nie dostarcza organizmowi żadnych kalorii. Jest to więc rodzaj głodówki - bardzo szkodliwej dla zdrowia!

Dieta biblijna:
Nie ukrywam, że ta dieta wywołała u mnie mały szok. Polega ona na zjadaniu tylko tych potraw, które pojawiły się w opisach biblijnych. Ludzie wierzą, że musi być nie tylko skuteczna, ale również niezwykle zdrowa, bowiem je się potrawy samego Stwórcy! Entuzjaści diety twierdzą, że pozwala ona schudnąć 10 kilogramów w 40 dni - tyle trwa cały cykl. Zabrania ona spożywania produktów przetworzonych, mięsa wieprzowego, białego pieczywa, ryżu i makaronu, a także ryb ze stawów hodowlanych.

Dieta makrobiotyczna:
To kolejna dieta prosto z Hollywood. Jej podstawą jest spożywanie wszelkich zbóż i ziaren. Należy zjadać 3 posiłki w ciągu dnia, oczywiście z ziaren - mielonych, prażonych, gotowanych lub rozgniecionych. Do tego dodajemy warzywa, a na koniec posiłku zjadamy porcję kiszonki. Jest to dieta typowo niedoborowa, osłabiająca organizm i prowadząca nawet do anemii. Co gorsze, jej zwolennicy głoszą dobroczynne działanie na organizm ... papierosów!

Dieta ciasteczkowa:
To jedna z najgłupszych diet, ale mająca sporo zwolenników. Polega ona na zajadaniu się do woli ciasteczkami, pod warunkiem, że są przez nas własnoręcznie upieczone, wedle pewnych zasad. Muszą bowiem zawierać owies, ryż i otręby, których zadaniem jest hamowanie uczucia głodu. W czasie diety można sobie pozwolić tylko na jeden normalny posiłek w ciągu dnia, najlepiej z kurczaka lub ryby z garścią jarzyn. Dieta jest mocno niedoborowa, a jej zwolennicy to zwykle znane osoby.

Zadziwiających diet jest znacznie więcej. Aż strach to wszystko czytać, bo skąd się biorą takie pomysły? Dieta octowa, jabłkowa, grejpfrutowa, porowa - można tak mnożyć w nieskończoność. Wszystkie z nich są niebezpieczne dla naszego zdrowia, nie wspominając już o głodówkach. Niestety żyjemy w społeczeństwie, gdzie łatwiej jest wierzyć w magiczne działanie tabletek niż wziąć się po prostu do roboty! Zrzucanie zbędnych kilogramów to nie tydzień ani dwa. Jak można więc wierzyć, że w kilka dni zgubimy coś, nad czym pracowaliśmy latami? Zdrowe odżywanie to nie dieta - to styl życia!

poniedziałek, 26 maja 2014

Miej serce dla serca

Czy chcesz cieszyć się długim, aktywnym życiem, pełnym energii i witalności? Musisz włożyć w to całe swoje serce! Utrzymanie zdrowego systemu sercowo-naczyniowego jest niezbędne dla naszego zdrowia, a także jakości życia. Nie ma więc na co czekać! Spróbuj dokonać już dziś wyboru, dzięki któremu będziesz mieć serce mistrza i życie zwycięzcy!

3 zasady na dobry początek zmian:

1. Podnieś poprzeczkę:
Nie przestawaj się ruszać. To główna zasada zdrowego stylu życia, a jeśli jeszcze nie zaczęłaś - to na co czekasz? Aktywność fizyczna jest dobra na wszystko, także na serce, które w ten sposób się wzmacnia. Regularne ćwiczenia - różnego rodzaju - to klucz nie tylko do pięknej sylwetki, ale przede wszystkim do zdrowia i szczęścia. Jeśli nie możesz uprawiać sportu, dużo spaceruj, bowiem każdy krok jest nagrodą dla Twojego serca. Mówi się, że spacer do 10 000 kroków jest jak dawka witamin, więc może warto zainwestować w krokomierz?

2. Jedz jak zwycięzca:
Nie rezygnuj z tego co lubisz, ale wprowadź zdrowe i wartościowe jedzenie. Stwórz sobie dietę, która będzie najzdrowsza dla Twojego serca. Szukaj zdrowych białek, wartościowych kwasów tłuszczowych takich jak Omega-3, zwiększ ilość spożywanych warzyw i pij dużo wody. Przede wszystkim nie omijaj posiłków, jedz regularnie, bo to energia nie tylko dla Twojego ciała, ale także dla serca!

3. Odpoczynek, regeneracja i odmłodzenie:
Dbaj także o jakość swojego wypoczynku. Sen jest bardzo ważny dla naszego zdrowia, a jego brak zwiększa możliwość wystąpienia problemów sercowych. Czy wiesz, że to właśnie sen jest najbardziej produktywną czynnością dla Twojego zdrowia? Wyspany człowiek - to człowiek szczęśliwy :)


W naszym ciele jest około 1,5 km tętnic, żył i naczyń włoskowatych. Pomagają one składnikom odżywczym przedostać się do krwi, aby mogły stać się pożywieniem dla komórek i organów Twojego ciała. Jeśli jednak zostaną zablokowane, może to spowodować atak serca lub wylew, które są na pierwszej i trzeciej pozycji przyczyn śmierci w USA Co jest więc głównym czynnikiem ryzyka chorób serca? Oczywiście otyłość! Lecz czy jest jeszcze coś, co można zrobić, by utrzymać zdrowe serce? Przyjrzyj się dokładniej jedzeniu, które wybierasz. Ryba jest bardzo dobrym źródłem kwasów tłuszczowych Omega-3 - czyli "dobrych tłuszczów". Jedz ją jak najczęściej, przynajmniej 2-3 razy w tygodniu. Nie zapominaj także o warzywach i staraj się je wybierać według kolorów. Istnieje bowiem zasada, że im głębszy kolor tym więcej składników odżywczych w danym warzywie.

W tabeli pokazano, jakich fitoskładników (substancje odżywcze pochodzenia roślinnego) dostarczają
różne owoce i warzywa:


Na całym świecie choroby serca zabijają rocznie 17 milionów ludzi - to prawie 1/3 wszystkich odnotowanych przyczyn zgonów! Autorzy książki Atlas of Hearts Disease and Stroke, wydanej przez Światową Organizację Zdrowia oszacowali, że do roku 2020 choroby serca oraz wylewy staną się główną przyczyną zgonów i inwalidztwa, przy przewidywanym wzroście liczby ofiar śmiertelnych do ponad 20 milionów rocznie! W Meksyku przez ostatnie 20 lat choroby serca były główną przyczyną śmierci, podobnie jak w Europie - choroby układu sercowo-naczyniowego zabijają każdego roku 4 miliony ludzi. Mniej więcej połowa światowych przypadków chorób układu sercowo-naczyniowego występuje w regionie Azji i Pacyfiku; 1,3 miliona ludzi umiera rocznie z powodu chorób układu sercowo-naczyniowego w Rosji; a także, nawiązując do badań przeprowadzonych przez New England Journal of Medicine, choroby układu sercowo-naczyniowego są główną przyczyną śmierci w Chinach. Czy nie brzmi to przerażająco?!

Jak zadbać o serce?

- spożywajmy więcej zdrowych kwasów tłuszczowych, nie zapominajmy o rybach,
- wprowadźmy więcej kolorowych warzyw, najlepiej surowych,
- utrzymujmy zdrową i rozsądną wagę ciała,
- pijmy dużo wody, 
-nie przesadzajmy z kawą,
- nie zapominajmy o regularnej aktywności fizycznej,
- dostarczajmy organizmowi odpowiednią dawkę snu,
- starajmy się ograniczyć do minimum spożywanie alkoholu.


Czy wiecie, że 70% osób w kolejce do lekarzy, mogłoby ją opuścić, gdyby zmienili swoją dietę?! To w jakim stanie jest nasz organizm w dużej mierze zależy od tego w jaki sposób się odżywiamy! Niektórym jednak łatwiej i wygodniej jest łykać codziennie tabletki zamiast zmienić swoje nawyki żywieniowe. A wystarczy po prostu chcieć! 

Mówi się także często, że "przecież na coś trzeba umrzeć". Pamiętajmy jednak, że zniszczony organizm umiera długo i w bólach, lub nagle - ale bardzo młodo. A my chcemy się cieszyć zdrowiem do końca życia! To jak będzie wyglądała nasza starość, zależy tylko od nas! Dokonałaś już wyboru? 

niedziela, 25 maja 2014

Tabata

Dziś trochę o treningu, który w ostatnim czasie skradł moje serce. Nie potrzebujemy na niego wiele czasu, a potrafi zdziałać cuda. Moim numerem jeden jest obecnie Tabata. Ostatnio jest dużo informacji na ten temat, ale uwierzcie - nie ma co czytać, trzeba spróbować samemu!

Czym jest Tabata?

Tabata to czterominutowy, wysoko intensywny trening interwałowy. Poprawia on naszą wydolność aerobową (tlenową) i anaerobową (beztlenową) - w porównaniu do treningów o mniejszej intensywności. Według badań taka forma ćwiczeń to skuteczny sposób na spalanie tkanki tłuszczowej i podkręcenie metabolizmu. Udowodniono, że w czasie tabaty pozbywamy się więcej tłuszczu niż podczas zwykłych aerobów. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ po wykonanym treningu utrzymujemy podwyższony metabolizm kwasów tłuszczowych.. Proces ten może trwać nawet kilkanaście godzin od zakończenia ćwiczeń.

Jak wygląda trening?

Tabata to zaledwie 4 minuty ćwiczeń. Przez 20 sekund dajemy z siebie wszystko - ćwiczymy na max swoich możliwości, a przez następne 10 sekund odpoczywamy, na przykład wykonując marsz w miejscu. Pełna seria to 8 takich powtórzeń. W czasie 20 sekund wykonujemy jak najwięcej danego ćwiczenia przy możliwie jak najszybszym tempie. Ważne jest, aby ćwiczenia były tak dobrane, by zaangażowały do pracy jak najwięcej mięśni. Przed rozpoczęciem tabaty pamiętajmy o rozgrzewce, a na koniec koniecznie się rozciągnijmy.

Jakie ćwiczenia wybrać?

Zasada jest prosta - wybieramy ćwiczenia, które dadzą nam niezły wycisk :) Tabata zakłada bowiem połączenie ćwiczeń, angażujących jak najwięcej mięśni, przy maksymalnym tempie ich wykonywania. Może to być bieg bokserski w miejscu, skakanka, szybkie pompki, pady z wyskokiem, pompka-przysiad-wyskok itp.

O czym pamiętać?

Podczas treningu tabaty należy dokładnie kontrolować czas, dlatego warto ustawić timer. Nie będziemy w stanie liczyć sobie go sami, pracuje się bowiem wtedy na zbyt wysokich obrotach. Skorzystaj więc ze stopera, ustaw minutnik lub pobierz na smartfona aplikację "Tabata Timer".


Zasady Tabaty:
1. Dajemy z siebie 100%.
2. Nie oszczędzamy się, nie zwalniamy.
3. Nie oszukujemy z czasem.
4. Nie wydłużamy odpoczynku.
5. Nie mieszamy z innymi treningami jednocześnie.
6. Nie wykonujemy go codziennie.
7. Wybieramy ćwiczenia z obciążeniem własnego ciała.

Film pomocniczy wraz z muzyką!


Tabatę możecie powtórzyć nawet 5 razy z rzędu, co daje nam 20 minut maksymalnego treningu. Jeśli jednak nigdy wcześniej nie wykonywaliście ćwiczeń o takiej intensywności, bądźcie ostrożni. Odradza się go osobom, które mają jakiekolwiek problemy z sercem. Ja wykonuję na razie 3 serie, 2-3 razy w tygodniu.

Jeśli jeszcze nie próbowaliście Tabaty - szczerze polecam!

piątek, 23 maja 2014

Zawartość tłuszczu w ciele

Każdy z nas ma go w sobie, niektórzy mniej, inni trochę więcej, jeszcze inny zdecydowanie za dużo. O czym mowa? O tłuszczu, który jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu. To właśnie on amortyzuje nasze stawy, chroni najważniejsze organy, pomaga regulować temperaturę ciała, przechowuje witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, a także stanowi pożywienie dla organizmu w razie braku żywności. Poziom tkanki tłuszczowej w ciele może nam wiele powiedzieć o kondycji naszego zdrowia. Dzięki niemu jesteśmy w stanie ocenić prawdopodobieństwo wystąpienia wielu chorób. Wiążą się one głównie z nadmiarem tłuszczu, który w pewnym momencie może stać się już bardzo niebezpieczny. Warto wiedzieć, że to jaką mamy masę ciała, nie świadczy wcale o możliwym procencie naszego tłuszczu. Znaczy to, że nawet bardzo szczupła osoba może mieć zbyt wysoki procent tkanki tłuszczowej i kwalifikować się przez to do osób z tak zwaną "otyłością ukrytą". Duża waga natomiast wcale nie jest równoznaczna z ilością posiadanego tłuszczu, albowiem nie bierze pod uwagę relacji między nim, a tkanką mięśniową. Kobiety z założenia mają więcej tłuszczu, ponieważ natura tak nas stworzyła, aby chronić przede wszystkim płód. Nie możemy więc porównywać swoich pomiarów z mężem czy chłopakiem.


Procentowa zawartość tłuszczu w ciele u kobiet:

- Poniżej 30 roku życia:
Poziom  niski: 16-19   Poziom optymalny: 20-28    Poziom wysoki: 29-31
- Wiek 30-39:
Poziom niski: 17-20    Poziom optymalny: 21-29    Poziom wysoki: 30-32
- Wiek 40-49:
Poziom niski: 18-21    Poziom optymalny: 22-30    Poziom wysoki: 31-33
- Wiek 50-59:
Poziom niski: 19-22    Poziom optymalny: 23-31    Poziom wysoki: 32-33
- Powyżej 60 roku życia:
Poziom niski: 20-23    Poziom optymalny: 24-32    Poziom wysoki: 33-35

Procentowa zawartość tłuszczu w ciele u mężczyzn:

- Poniżej 30 roku życia:
Poziom niski: 11-13    Poziom optymalny: 14-20    Poziom wysoki: 21-23
- Wiek 30-39:
Poziom niski:12-14    Poziom optymalny: 15-21    Poziom wysoki: 22-24
- Wiek 40-49:
Poziom niski: 14-16    Poziom optymalny: 17-23    Poziom wysoki: 24-26
- Wiek 50-59:
Poziom niski: 15-17    Poziom optymalny: 18-24    Poziom wysoki: 25-27
- Powyżej 60 roku życia:
Poziom niski: 16-18    Poziom optymalny: 19-25    Poziom wysoki: 26-28


Przychodząc na świat mamy już 30 milionów komórek tkanki tłuszczowej. Komórki te posiadają kilka odmian. Najliczniejsze z nich to adipocyty, które zawierają w sobie kroplę tłuszczu. To właśnie w ten sposób nasz organizm magazynuje energię - gdy pożywienia jest pod dostatkiem, komórki puchną, wypełniając się tłuszczem. Zwiększa się więc ich rozmiar, a nie ilość!

Istnieje jeszcze jeden rodzaj tłuszczu, który może być bardzo niebezpieczny dla naszego zdrowia! Jest to tłuszcz trzewny. Narasta on w okolicach brzucha, odkładając się wokół narządów wewnętrznych. Jego nadmiar blokuje strumienie krwi i limfy, a także utrudnia wentylację płuc, przez co zakłóca równowagę tlenową w organizmie. Prowadzi to do problemów z oddychaniem i bezdechu sennego. Przerost tłuszczu w okolicy brzucha utrudnia pracę narządów i stwarza problemy hormonalne, bowiem komórki tkanki tłuszczowej trzewnej wytwarzają substancje mogące zrujnować nasze zdrowie – produkują około 30 hormonów i substancji (m.in. zapalnych), które wywołują choroby związane z otyłością. Mogą one doprowadzić do insulinooporności i w efekcie cukrzycy typu 2, a także do niektórych typów nowotworów, nadciśnienia tętniczego, chorób serca, demencji starczej, zaburzeń lipidowych (np. wysokiego poziomu cholesterolu), osteoporozy oraz utraty masy kostnej! 


Otyłość trzewna najczęściej występuje u mężczyzn. Z pewnością widujecie czasem panów z "ciążowymi" brzuchami, którzy poza tym nie są otyli. Tak właśnie wygląda zmagazynowany tłuszcz trzewny. A jakie są jego normy? Najlepiej jeśli wskaźnik tego tłuszczu wynosi jeden, jednak dopuszcza się wahania do 6. Zaczyna się robić niekorzystnie gdy ów wskaźnik osiąga cyfrę 7, 8, 9, a niebezpiecznie gdy wskaże liczbę powyżej 13. Bardzo źle jest wtedy gdy oceni się go powyżej 30 - wtedy musimy natychmiast interweniować.

I jak to ze wszystkim - dobry tłuszcz nie jest zły :) Jednak pamiętajmy, że akurat w tym wypadku należy kierować się zasadą "im mniej - tym lepiej", dlatego polecam zamianę tłuszczu na mięśnie ;)